Cóż może zrobić
człowiek zajmujący się niejako zawodowo tematyką polskich zabytków,
uwielbiający opowieści o duchach, a który na półce w księgarni natknie się na
pozycję zatytułowaną Duchy w polskich
zabytkach? Solidnie, starannie wydane przez Muzę tomiszcze po prostu
prosiło, by je kupić. Szybki rzut oka do środka przekonał mnie – to jest
pozycją, jaką zdecydowanie chcę umieścić w swoim księgozbiorze.
Duchy… składają się z 62 rozdziałów, poświęconych w większości polskim zamkom, co
mnie na dłuższą metę nieco rozczarowało, bo tytuł jednak obiecuje co innego.
Szczęśliwie, znalazło się tam miejsce dla kilku innych nawiedzonych miejsc
(kościoły i klasztory, np. ten w Zagórzu). Zaletą jest również to, że niektóre
opisywane obiekty nie są specjalnie znane lub popularne – czasami pozostały z
nich już tylko ruiny. To spory plus, jako że gdy zazwyczaj poszukuje się
informacji o duchach polskich zamczysk, najczęściej znajduje się Ogrodzieniec,
Niedzicę, Kórnik lub Wenecję. Tymczasem warto też zapoznać się z opowieściami o
miejscach takich jak Toszek, Olsztyn k. Częstochowy czy Międzyrzecz… Bardzo
miła i przydatna odmiana…
Solidnie rozczaruje
się jednak ten, kto spodziewa się sążnistych i przerażających opowieści o
tytułowych duchach. Jerzy Sobczak, autor książki, nie jest wprawdzie
historykiem z wykształcenia, natomiast jego pasję do tej dziedziny widać na
każdym kroku – dostajemy całe mnóstwo faktów dotyczących każdego z miejsc, co
może być bardzo użyteczne dla osoby poszukującej takich informacji, na dłuższą
jednak metę staje się nużące i sprawia, że pozycji tej nie przeczytamy „jednym
tchem”, a przyznam, że miałam taką nadzieję. To świetne kompendium, ale
zdecydowanie nie nazwałabym go porywającą lekturą. Niemal identyczna struktura
każdego rozdziału po pewnym czasie po prostu nudzi i sprawia, że człowiek
zaczyna tomiszcze po prostu kartkować, w nadziei, że natknie się wreszcie na
jakiś interesujący kąsek.
Jak przystało na
Muzę, książka została wydana po prostu fantastycznie – twarda oprawa, kredowy
papier, przepięknie opracowana graficznie… Każde z omawianych miejsc zostało
bogato zilustrowane, zarówno zdjęciami współczesnymi, jak i starymi rycinami
czy pocztówkami. Dodatkowo przy każdym umieszczono liczne informacje dotyczące
funkcji każdego z zabytków, a gdybyśmy chcieli je zweryfikować, podano również
dane teleadresowe. Niby łatwo je odnaleźć w internecie, ale zdecydowanie jest
to miły ukłon w stronę czytelników.
Cóż mogę rzec?
Polecam Duchy…, jeśli poszukujecie
pięknego prezentu lub jesteście zainteresowani nie tylko opowieściami o zjawach,
ale także o miejscach i ludziach. Jeśli jednak wolicie coś lżejszego, może
jednak warto sięgnąć po inną pozycję.
Jerzy Sobczak, Duchy polskich zabytków, wyd. Muza,
Warszawa 2011
Recenzja solidna i dobrze się czytało.To moze jakaś prelekcja?
OdpowiedzUsuńChomik
Wykorzystałam do prelekcji imladrisowej :)
Usuń