Pokazywanie postów oznaczonych etykietą season 11. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą season 11. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 września 2015

"Who you gonna call? Ghostbusters!"

No dobrze, to mamy trailer 11 sezonu. Nie powiem, wygląda to całkiem zacnie, aż zaczęłam żałować, że pierwszy odcinek najprawdopodobniej obejrzę wraz z drugim, bo jestem w trasie. Pieniążki na konwenty same się nie zarobią, więc będę musiała unikać Internetów, bo zapewne czekać na mnie będą bardzo liczne spoilery.


Ale do rzeczy.

Ładne to logo, ale jakoś tak średnio oryginalne.

Nie może być na świecie tak, by żaden z Winchesterów nie miał guilt tripa. Dotychczas największym było chyba rozpoczęcie Apokalipsy, no ale że w sezonie 11 sięgamy do czasów poprzedzających biblijne, teraz chyba Sam pobije wszelkie rekordy. Przy okazji jest i odpowiedź dla malkontentów, co to zakładają, że po Apokalipsie to już nie może być gorzej – jest Ciemność, wyciągnięta przez nas z odwłoka! Ha! Jak widać, Sammy’emu zapomniało się już, że Bóg ma wszystko w nosie i jest gdzieś, lecz niewiadomo gdzie. Jak pszczółka Maja. Jednak nic nie poradzę na to, że lubię modlitwy w wykonaniu Winchesterów, bo to takie ładne sceny i przy okazji przypomnienie, że każdy potrzebuje tej opiekuńczej ręki. A pewnie Samowi będzie potrzebna, bo nie podoba mi się ten montaż pod sam koniec trailera – kto mu, na bogów, robi taką krzywdę? To wyglądało trochę jak Piekło w okolicach sezonu trzeciego.


Pamiętajcie, dzieci, jak nie będziecie chodzić do kościółka co niedziela, czeka Was piekło.
W doborowym towarzystwie.

Dean jest ewidentnie w trybie walki i nie wygląda, jakby obchodziło go cokolwiek innego. No, może poza Castielem, który najwyraźniej faktycznie nadal jest pod wpływem zaklęcia rzuconego przez Rowenę (no i wychodzi na to, że Eve też była agentką Ciemności, skoro była w stanie unieszkodliwić anioła, jak już wcześniej zakładałam). Podejrzewam, że ustrojstwo na jego szlachetnej czaszce będzie służyło do tego, by przestawić mu ustawienia, bo wątpię, by znowu znalazł się ktoś, kto chce mu zrobić kuku za Metatrona.


No i ciekawa jestem, jak w takim razie Crowley mu się wywinął, skoro zdecydowanie strzała w paszczękę zaliczył aż się z ziemią spotkał. Jak widać, wywinął i nadal ma się całkiem nieźle, choć jak zobaczyłam strój, w jakim mu przyszło obecnie występować, to się zaplułam, a następnie spojrzałam tęsknie na półkę z pierwszym sezonem, kiedy to bracia przebierali się równie namiętnie. Jak tak dalej pójdzie, rozwinę u siebie fetysz. Tyle że do tego potrzebny jest głos Marka Shepparda. Acz do rzeczy. Crowleyowy tekst „The Darkness… Terrible name, by the way” sugeruje, że Król Piekieł albo na ten temat coś już wiedział, albo teraz zbiera informacje. Tak czy siak, widzę nadciągającą współpracę, która nie jest zła sama z siebie, ale ja proszę o to, by Crowley w końcu dążył do tego, by ich wszystkich wykiwać, oczywiście, na swą korzyść. To nie jest mój kiepski fan fik, to serial, choć w sumie zgadzam się czasami z Marie.



W moim fanfiku miałoby to zapewne uzasadnienie... Giniesz i odradzasz się jako gąsienica... albo ksiądz... Tak, wiem, że na pierwszym zdjęciu Crowley nie zginął... ale jak się zrobi screenshota, to tak to wygląda.

Przez cały trailer przewijają się obrazy ukazujące ludzi martwych tudzież szalonych (przynajmniej ja to tak odczytuję), więc zastanawiam się, czy będzie to miało coś wspólnego z Ciemnością czy raczej ze śmiercią Śmierci (to wcale nie brzmi idiotycznie). Co ciekawsze, niemal wszyscy „opętani” mają na ciele dziwne czarne smugi przypominające nieco lewiatany… Ma je też Sam. Zainfekowanie Ciemnością? Ciekawe…


No nie da się ukryć, że oni znowu mi to zrobili! Z jednej strony mam takie „Meeeeh”, a z drugiej domagam się odpowiedzi na wszystkie wątpliwości. Już! Zaraz! Zanim zadzwonię do Pogromców Duchów, a odbierze Dean Winchester…

Btw, pojawił się oficjalny plakat… Znowu miałam jasnowidzenie w poprzednim wpisie… Bogini, jaki on koszmarny…