Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo spisek pisarzy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo spisek pisarzy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 16 marca 2025

Zbrodnia to opisana...

Jak już wiemy z poprzednich książek Katarzyny Wierzbickiej, świat Iskier to nie miejsce z bajki. Pewnie, posiadanie niesamowitych mocy należy do rzeczy, o których się fantazjuje, gorzej, gdy już je mamy – i bardziej przeszkadzają, niż cieszą. Nie inaczej jest w przypadku Janki, rusałki, która wieje z rodzinnego rezerwatu i zaczyna żyć wśród ludzi. Co tam żyć, ona zdecydowanie pragnie wszystkiego ludzkiego – a już najbardziej chciałaby zostać pisarką! Ale taką porządną, poczytną! Nie ma to jednak jak solidne przygotowanie i dziewczyna postanawia wziąć udział w warsztatach literackich – z innymi aspirującymi twórcami, daleko od cywilizacji... a to ostatnie jest równie istotne jak samo szkolenie, bo Janka pragnie uciec od swojego narzeczonego o dosyć niecodziennych cechach i raczej zaborczego... Na miejscu jednak okazuje się, że wspólnota zawodowa to czyste science-fiction (którego nikt zresztą nie pisze!), bo niemal każdy z uczestników ma jakąś kosę z innymi, a sekrety zawodu bardziej zniechęcają, niż zachęcają. Zapoznawcze ognisko kończy się awanturą i zapewne nazajutrz nikt by się tym nie przejął, gdyby nie jeden drobiazg... rano w ogrodzie leży trup! A cwany zabójca ewidentnie wie coś niecoś o tajnej społeczności, bo sprytnie zaciera za sobą ślady... uniemożliwiając wyniuchanie nawet przez wilkołaka!

Zbrodnia i magia to kolejna szansa na przyjrzenie się Iskrom i ich rzeczywistości – pełnej magii, legend, okrucieństwa i pogardy, zwłaszcza dla normalnych ludzi. Jednak, podobnie jak w przypadku Wakacji pełnych magii, dostajemy pozycję raczej lżejszą od trylogii poświęconej Agacie (choć przeznaczoną dla starszego czytelnika) – to, co dzieje się na warsztatach literackich, nie wydaje się w żaden sposób dotyczyć magicznej społeczności, choć śledztwo potoczy się w dosyć nieoczekiwanym kierunku. Książka z założenia jest bowiem komedią kryminalną, choć roi się tam od cięższych tematów, dotyczących wolnej woli, miłości – i romantycznej, i rodzinnej, oraz ogólnej odpowiedzialności. Choć mieliśmy obserwować sytuację, chichocząc radośnie niczym przy lekturze Nagle trupa Marty Kisiel czy Chmielewskiej, to akcja schodzi na nieco inne tory...

To zresztą mój problem z tą powieścią. W pewnym momencie odchodzi ona bowiem od zamierzonej koncepcji i nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że odnoszę wrażenie, jakby gdzieś nam się fabuła „rozwodniła”, a wątki uległy magicznemu (nomen omen) rozmnożeniu. Oczywiście, nadal bywa zabawnie (po prostu kocham Irka i jego relacje z resztą literatów), ale mam wrażenie, że znalazłam się nagle w zupełnie innej powieści, rzeczy dzieją się ciut za bardzo niespodziewanie, nowe tropy pojawiają się zbyt znienacka. To nie to, że nie mają sensu „in-verse” – absolutnie mają – ale to już nie jest komedia kryminalna, a czasami wręcz pójście na skróty (biedny komisarz).

Oczywiście, to może być dla kogoś zaleta – dla mnie niekoniecznie – niemniej muszę przyznać, że – jak to zawsze u Kasi – Zbrodnię i magię czyta się po prostu dobrze. To ciekawy wkład w uniwersum, próba sięgnięcia po coś nowego, nawet jeśli nie tak do końca się to udało. Pośmiać się jednak zdecydowanie pośmiejemy, a poza tym cały czas się zastanawiam, czy uczestnicy warsztatów mają swoje odpowiedniki w rzeczywistości...

Katarzyna Wierzbicka, Zbrodnia i magia, wyd. Spisek Pisarzy, Irządze 2024.

czwartek, 14 grudnia 2023

Od przedszkola do...?

Pamiętacie Agatę, pomoc przedszkolną, która nieoczekiwanie zaplątała się w sprawy mocno nadprzyrodzone? Wiecie, potwory przyzywane przez dzieci, półdemony ukrywające swoją naturę za ciemnymi okularami, matka w związku małżeńskim ze słowiańskim bogiem, niesłychanie potężna przyrodnia siostra? Tak, dokładnie tę Agatę z trylogii Między światami. Niedawno pojawiło się jej domknięcie – Z magią jej do twarzy.

Minęło już trochę czasu od wydarzeń zamykających poprzedni tom. Pozbawiona mocy Angela nie jest w stanie zajmować się małą Martą, więc ciężar tej opieki spada na Agatę i Bartka. Tak, tak, nasze gołąbeczki są razem, zamierzają się pobrać i potworne przedślubne perypetie również stają się udziałem Agaty – ach, te urocze próby fryzur, przymiarki i spotkania z przyszłą rodziną, która w dodatku absolutnie nie powinna się dowiedzieć o tym, co ciąży przyszłej pannie młodej. A przecież jak się chrzani, to już na dobre, i Agata zostaje wciągnięta w przedziwne machinacje Dawida. Choć wizyta na Lazurowym Wybrzeżu może się wydawać spełnieniem marzeń, trochę inaczej jest w przypadku, gdy trafiasz w łapy demonów, pragnących cię wykorzystać – w ten czy inny sposób. A to dopiero początek całego cyrku, czyhającego na Agatę za każdym rogiem.

Dzieje się! Choć na samym początku gościmy w (niezbyt) cichej i (nie)spokojnej bibliotece, wygląda na to, że jeśli gdzieś pojawia się Agata, kłopoty ciągną do niej niczym ćmy do światła. Zmieniamy kraje, strony, a kolejne zwroty akcji okazują się jeszcze bardziej zaskakujące niż w poprzednich tomach. Szaleńczo podoba mi się koncept istot wyrastających wpierw na głównych antagonistów, a potem... A potem się chyba zobaczy, bo końcówka trzeciej części wcale nie wydaje mi się zwieńczeniem cyklu, wręcz przeciwnie.

To chyba nieoczekiwanie stało się dla mnie największą wadą Z magią jej do twarzy. Po trzecim tomie trylogii spodziewam się zawsze pewnego domknięcia, oczywiście, zawsze pozostaje miejsce na kolejne przygody, ale jak już pisałam w poprzedniej recenzji, To nie jest kraj dla starych magów już takim domknięciem się wydawał. Pod koniec Z magią... ewidentnie czuć ten zawieszony w powietrzu ciąg dalszy, ba, on powinien nastąpić, bo pomysł już tam jest i wręcz się prosi o naturalne rozwinięcie. Przyznam, że w pewnym momencie sprawdzałam nawet, czy trylogia nie zamieniła się w cykl, ale nie. Pamiętam, że miałam dosyć podobne uczucie przy ostatnim tomie heksalogii Dory Wilk, ale Aneta rozwija Thornverse w kolejnych opowieściach i zbiorach opowiadań.

Byłaby to dobra i naturalna kolej rzeczy dla świata Kasi Wierzbickiej, bo ile tam historii, których jeszcze nie poznaliśmy! Ilu bohaterów, którzy przycupnęli w kąciku, tworząc tło dla Agaty i Dawida. Iskrowe uniwersum to miejsce, gdzie może czekać na nas jeszcze wiele przygód, i mam nadzieję, że tak się właśnie stanie, bo autorka pisze lekko, pomysły ma naprawdę fajne (myszka!) i nawet jeśli w tej chwili odczuwam przesyt pewnych idiotycznych posunięć Dawida i Agaty, to z przyjemnością zanurzę się kiedyś ponownie w tym świecie.

Tylko Bartek został potwornie skrzywdzony. Żądam sprawiedliwości dla Bartka!

Katarzyna Wierzbicka, Z magią jej do twarzy, wyd. Spisek Pisarzy, Kraków 2023.

A na koniec pozwolę sobie wrzucić zdjęcie z autorką z Warszawskich Targów Fantastyki. Wiecie, zła królowa też lubi reniferki!


poniedziałek, 19 czerwca 2023

Bohaterka... mimo woli

Urban fantasy często kojarzy się czytelnikowi nie tylko z magicznymi okolicznościami przyrody w naszych codziennych realiach, ale także z wymiatającymi, dzielnymi bohaterami, którzy z wdziękiem i urokiem kopią tyłki i ratują świat albo swoje miasto – przynajmniej raz na tom. Niektórym wręcz blisko do klasycznych Mary Sue bądź Garych Stu, ale to także element tego, co czyni UF tak charakterystycznym. Co zatem powiecie na serię, gdzie bohaterka zasadniczo nie ma żadnych mocy, a co więcej – jest sprzątaczką w przedszkolu?

Agatę Filipiak poznajemy, gdy przyjmuje tę wymagającą stalowych nerwów pracę. Wprawdzie ma być tymczasowa, w końcu trzeba się gdzieś zaczepić, żeby mieć na życie po tym, jak rzuciła robotę w wydawnictwie ze względu na romans z uznanym pisarzem (pewną rolę w wydarzeniach odegrała również zainteresowana skrzatka domowa). Przedszkole okazuje się dosyć wymagającym miejscem – nie tylko ze względu na szalone pomysły dzieciarni, ale jakąś klątwę, która wydaje się nad nim ciążyć. A to ktoś sfajda się bardziej niż zazwyczaj, a to ukaże się duch dawnej nauczycielki, poległej na placu boju, a to inne dzieciątko stanie w płomieniach podczas zabawy na podwórku... Niektóre maluchy wydają się także takie trochę nie z tego świata. Co więcej, mamą jednego dziewczątka okazuje się również... mama Agaty.

Ta sama, która odeszła od swojej rodziny z kochankiem. Ta sama, która zostawiła męża z małym dzieckiem. Ta sama, od której Agata dostała nietypowy wisiorek ze smokiem, zawsze noszony przez nią na szyi. Spotkanie po latach okazuje się traumatyczne tylko dla córki – matka ma ważniejsze sprawy na głowie, a są to sprawy związane z żyjącą w ukryciu społecznością osób o niesamowitych talentach... mogących się okazać bardzo przydatnymi, jeśli ktoś marzy o nowym porządku świata!

W serii Między światami dotychczas ukazały się dwa tomy: Tajne przez magiczne i To nie jest kraj dla słabych magów. Pierwszy daje nam szansę bardzo spokojnego zapoznania się ze światem wykreowanym przez autorkę, co więcej, robi to z punktu widzenia przeciętnego człowieka, a to sprawia, że nieco łatwiej nam zrozumieć zagubienie bohaterki, odkrywającej nową rzeczywistość. Fakt, iż akcja rozgrywa się w większości w przedszkolu, czasami dodaje pewnego „elementu szokującego”, bo pewne rzeczy dziejące się w tym miejscu zdecydowanie tam akurat wydarzyć się nie powinny – tam albo w jakiejkolwiek placówce mającej do czynienia z mniej lub bardziej nieletnimi. Ale hej – niejedno urban fantasy przyzwyczaiło nas do tego, że uwikłani w magiczne wydarzenia lekko nie mają!

To nie jest kraj dla słabych magów umożliwia nam z kolei jeszcze głębsze zanurzenie się w rzeczywistości stworzonej przez Katarzynę Wierzbicką, a poświęcony jest szeroko zakrojonemu planowi Angeli, matki Agaty, i jej małżonka. Poznajemy między innymi kulisy magicznej polityki, dowiadujemy się więcej na temat pozornie bezpiecznej bańki naszej bohaterki, a i nierzadko władujemy się w krwawą kabałę. Jednocześnie przyznam, że druga część wydaje mi się bardzo zgrabnie zamykać całość, i teraz, gdy wiem, że w przygotowaniu jest kolejny tom, zżera mnie ciekawość, co tam jeszcze się wydarzy i czemu stawią czoła Agata, jej kompan Dawid i jego przydupas wampir-zakapior.

A zatem jakie wrażenie? Bardzo pozytywne! Szczególnie podoba mi się perspektywa Agaty, zwykłej śmiertelniczki, a także możliwość zajrzenia za przedszkolne kulisy. Pamiętam głównie własne lata w tym przybytku, więc to taka nieoczekiwana podróż do przeszłości, w dodatku opisana przez kogoś, kto to wszystko zna od podszewki – Kasia jest wszak nauczycielką przedszkolną! Jeśli zatem szukacie UF, w którym obok motywów standardowych (wampiry i inne takie) pojawiają się elementy mniej typowe, choć ostatnio zyskujące na popularności (mitologia słowiańska), a bohaterka nie niszczy wrogów jednym ruchem brwi – gorąco zachęcam!

Katarzyna Wierzbicka, Tajne przez magiczne, wyd. Spisek Pisarzy, Kraków 2021.

Katarzyna Wierzbicka, To nie jest kraj dla słabych magów, wyd. Spisek Pisarzy, Kraków 2022.