piątek, 26 stycznia 2018

W Pretty Lake zaraza...

Wracam! Kryzysy wszelakie (oby!) się skończyły i mam trochę czasu/sił na pisanie. Jak wspominałam wcześniej, nie mam ochoty nadrabiać Supernaturala, zupełnie mnie nie wzrusza, na Rozdrożach znajdziecie zatem notki na temat książek, filmów, seriali i konwentów. Jak mawiają analizatorzy NAKWy – endżojujcie!

Koniec sezonu oznacza dosyć sporo czasu na tzw. „aktywności różne”, czyli czytanie, granie, pisanie fanfików, oglądanie… Zwłaszcza to ostatnie, odkąd Książę Małżonek wykupił abonament Netflixa, a ja z kolei odkryłam, że na youtube też znajduje się całkiem spory zasób filmów dokumentalnych. Wbrew pozorom Netflix nie oferuje mi aż tak wiele, niemniej coś tam się zawsze znajdzie. Przedwczoraj sięgnęłam po Between, kolejną produkcję tej platformy. I mam bardzo mieszane uczucia.


Akcja rozgrywa się w miasteczku Pretty Lake, w której nagle zmarli wszyscy mieszkańcy powyżej 22 roku życia. Sytuacja robi się tym groźniejsza, że wojsko i rząd obejmuje miejscowość i przedmieścia kompletną kwarantanną. Już wiecie, że to się nie może dobrze skończyć, prawda?

W Pretty Lake zostają dzieciaki – i te najmłodsze, i ci młodzi ludzie, którzy usiłują sobie poradzić w tej tak nieoczekiwanej nowej rzeczywistości. Tutaj scenarzyści mieli mnóstwo pola do popisu i muszę przyznać, że wybrnęli z tego w większości całkiem przyzwoicie, jako że bohaterowie są mocno zróżnicowani, a i ich reakcja na tak nieoczekiwaną sytuację jest kompletnie różna. Pojawią się więc altruistyczni i poświęcający się dla dobra społeczności dwudziestolatkowie, organizujący sierociniec dla dzieciaków. Jeden z nich pozbywa się nawet wszystkich zapasów spożywczych gromadzonych przez jego rodzinę i dzieli się nimi z pozostałymi, również mimo sprzeciwu swojej siostry.


Ale problemy pojawią się i tak – przede wszystkim wspomniany kryzys żywnościowy, jako że rząd nie kwapi się do jakiegokolwiek wsparcia ocalałych, nawet jeśli postępują zgodnie z ich poleceniami. Spuszczone ze smyczy dzieciaki nagle odkrywają, że tak naprawdę nikt nie ma nad nimi specjalnej władzy i organizują się po swojemu, choć i tak jest to dziwnie łagodne – ot, rozpoczynają handel ze strażnikami (widać zaraza nie tyka papieru, bo za odpowiednią ilość zielonych przeszmuglują dla nich nawet psa), piją, kradną – acz głównie jedzenie, zachowują się głośno. Bardzo przyzwoicie się zbuntowali, trzeba przyznać. Równie „porządni” są ich dorośli odpowiednicy – ludzie niejakiej Renee, którzy, wydaje się, zorganizowali się właściwie tylko po to, by jakoś razem przetrwać i zorganizować jedzenie. Latają wprawdzie ze spluwami, są raczej dosyć niegrzeczni, ale jak na gang, nie wygląda to źle.

Jednak jakby się porządniej przyjrzeć sytuacji, miasteczku właściwie brakuje „porządnych problemów”. No tak, powiecie, jeśli brak żarełka nie jest porządnym problemem, to co nim właściwie jest? Ano choróbska, nie licząc, oczywiście tego podstawowego świństwa, które zdziesiątkowało populację. W jednym z pierwszych odcinków pojawia się przypadek zapalenia wyrostka robaczkowego, zatem podjęta zostaje próba wysłania chorego poza teren kwarantanny w awionetce, którą wojsko niemal natychmiast zestrzeli. Ok, już wiemy – pierścień wokół Pretty Lake jest niemal całkowicie zaciśnięty, nie da się tego załatwić inaczej, ale… Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że tylko po to sytuacja ta została wpisana w scenariusz. Kiedy jedna z głównych bohaterek okazuje się mieć guza w podbrzuszu, idealnie zgrywa się to także z pojawieniem się w miasteczku naukowca z dużej korporacji farmaceutycznej, mającego do przetestowania lek na wirusa. Lek natychmiast zajmie się również i tym problemem. Nowo narodzonemu dziecku zabrakło pokarmu? Na pewno okaże się, że zamieszkałej w okolicy mennonickiej rodzinie zmarło niedawno niemowlę i po tych kilku tygodniach jego matka nadal posiada pokarm i maleństwo wykarmi… W jednym z pierwszych odcinków okazuje się, że w miasteczku znajdowało się mini-ZOO, tygrys wyrywa się na wolność, zostaje zastrzelony i to koniec tematu. Problemy pojawiają się i znikają, brakuje czegoś bardziej kompleksowego, bo kwestia żywności wychodzi widzowi bokiem już po chwili.

Dużo lepiej zostało to rozwiązane w adaptacji kingowego Pod kopułą, choć z drugiej strony – tam nieco bardziej podkreślono kwestię pozaziemskiego pochodzenia zagrożenia i w pewnym momencie miałam tego bardziej dość niż ostatnich sezonów Z archiwum X. Between stara się być realistyczne aż do bólu i wpisywać się w ogólny kierunek antykorporacyjny i antyrządowy. Jak mniej więcej od drugiego lub trzeciego odcinka się domyślamy, za wszystkim stoi rząd i chciwa korporacja farmaceutyczna, która spisuje uwięzionych w Pretty Lake na straty. Nie wiem, jak Wy, ale ja nie jestem specjalną fanką teorii spiskowych i w pewnym momencie zgodziłam się z jedną z postaci, twierdzącą, że „to brzmi jak kompilacja wszystkich teorii spiskowych.” Ta zła podła korporacja nie potrafi jednocześnie jednak uśmiercić uciekinierów z miasteczka, by zapobiec ewentualnemu wyciekowi informacji. Jasne, eksperymentuje na nich do woli, ale prosty strzał prosto w potylicę już nie przychodzi im do głowy. Ktoś może mi zarzucić, że byli w ten sposób idealnymi kozłami ofiarnymi dla PLANU korporacji, ale z drugiej strony przychodzi mi do głowy co najmniej dziesięć innych rozwiązań tego problemu, ukazujących, jaka ona jest naprawdę ZŁA. Oczywiście, końcowy moment odcinka drugiego sezonu ukazuje nam, do czego tak naprawdę dążyła, ale jest to… jakieś takie bez szału. Choć w sumie możliwe, że to planowano na sezon trzeci, o którym w tym momencie nie ma mowy i może to… i dobrze.


Sam serial nakręcono bardzo przyzwoicie, aktorzy całkiem nieźle dali sobie radę, choć podobno krytycy zarzucali im straszną sztuczność. Najwyraźniej nie widzieli dzieci w polskich serialach, szczęściarze – po Ciri wszystko wydaje się dobre! Główna część obsady jest wiarygodna, nie zagrywa się na śmierć i przede wszystkim jest bardzo zróżnicowana pod względem urody, co sprawia, że jeśli serial rzeczywiście był skierowany do young adults, to każdy znajdzie postać, z którą się utożsami. Bardzo przypadła mi do gustu zwłaszcza Krystal Hope Nausbaum, grająca Amandę, dziewczynę z syndromem Downa. Generalnie – jeśli macie ochotę na krótkie (jako że serial ma dwa sezony po sześć odcinków) zanurzenie się w świat teoretycznie eksperymentalny, polecam. Ale głębi to tam zdecydowanie nie znajdziecie.


Between, twórca: Michael McGowan, w rolach głównych: Jennette McCurdy, Jesse Carere, Justin Kelly, Kyle Mac i inni, City-Netflix 2015-2016.

5 komentarzy:

  1. No,nie zachęcasz ...:)
    Ale fajna recenzja.

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo muszę przyznać, że mam strasznie mieszane uczucia. Ogólnie przyjemnie, ale miewałam czasami takie "Chwila, a co z tym i tym motywem" tylko po to, żeby sobie przypomnieć, że taki motyw to i owszem, był, ale w "Pod kopułą"... To nie najlepsza sytuacja :D

      Usuń
  2. Cieszę się, że wróciłaś na bloga :)
    Serialu nie obejrzę, ale fajnie się czytało.

    Karmena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się cieszę, bo dziwnie było jakoś zaniedbywać to miejsce... A tym bardziej cieszy to, że widzę, że jednak ktoś tu zagląda i czeka :D

      Usuń