niedziela, 25 lutego 2024

Oni mają smoki!

Już po przeczytaniu pierwszej części Necroveta bardzo chciałam, żeby powstała kontynuacja. Jak widać – czasami rzeczywiście zdarza się sytuacja z cyklu „Mówisz i masz”, a z okładki Metod leczenia drakonidów spogląda na nas tatzelwurm. Tak, tak, ten przyjemniaczek też przewinie się przez życie naszych bohaterów.

W lecznicy bez zmian – Rysiek wymaga regularnych zabiegów, kotki przybywają na zabieg jajeczny, czasami wpadnie elf z nazbyt żarłocznymi papugami... Jedno nieistotne z pozoru wezwanie może okazać się nader interesujące i skończyć eksmisją pewnego drakonida. W okolicy z wolna zaczynają się pojawiać właśnie... smoki! Choć mogłoby się wydawać, że rzecz powinna być pożądana, to jednak zbyt wiele gadzin w pobliżu może oznaczać nieliche kłopoty – a fakt, że zbierają skarby, to najmniejszy z nich. Nie chcecie bowiem dowiedzieć się, jak pachnie ich kał, a czego organoleptycznie doświadcza przybrana mama wiwerny Jagódki – i jej mąż, który zwekslował się na kanapę.

Jakby poród centaurydy i zjadający się nawzajem pacjenci nie byli jedynym zmartwieniem Izy, Florki i Bastiana, w lecznicy pojawia się też dawna pracownica konkurencyjnej kliniki. Czy ma coś wspólnego z nietolerancyjnym podejściem co poniektórych czy po prostu jest... lekko problematyczna? A może sęk tkwi w tym, że nie ona zaczyna tu mącić... Sytuacji absolutnie nie poprawia przepowiednia kota – familiarusa wiedźmy, którego duma została śmiertelnie zraniona. Co tu się właściwie dzieje?

Kolejna wizyta w magicznym gabinecie weterynaryjnym to znowu solidna porcja śmiechu, ale też i gniewu. Nie trzeba leczyć zwierząt nietypowych, żeby wiedzieć, że niektórym ludziom nie powinno się powierzać, nawet pchły, a autorka jeszcze o tym przypomina – i dobrze! Pod warstwą zabawnych perypetii Joanna Gajzler ukrywa też pytania o sens hodowli pewnych ras (ponownie – i bardzo dobrze!) i to, jak właściwie jest z tą naszą tolerancją. Lubię książki, które nie dość, że dostarczają mi mnóstwo rozrywki, to jeszcze skłaniają do przemyśleń, a seria Necrovet właśnie taka jest.

I wiecie co? I znowu nie mogę się doczekać dalszego ciągu! Chcę wiedzieć, jak rozwinie się relacja naszych techników, chcę wiedzieć, jakie stworzenie – po Bździągwie i Kreplu – przyjdzie im teraz ratować. Chcę się wzruszyć, zaśmiać i pomyśleć, a wszystko to dzięki lekkiej klawiaturze autorki. Jak to kiedyś wrzeszczał Kylo Ren – „MOOOORE!”.

Joanna W. Gajzler, Necrovet. Metody leczenia drakonidów, wyd. SQN, Kraków 2023.

1 komentarz:

  1. Mnie też się podobało! A autorka była na Falkonie.Chomik

    OdpowiedzUsuń