niedziela, 26 stycznia 2025

Strzygi, wampiry i... studia dzienne!

Różnych rzeczy można się spodziewać, gdy człowiek wraca w środku nocy z imprezy studenckiej, ale na pewno nie tego, że po przebudzeniu odkryje, iż znajduje się w samym środku gniazda wampirów i w dodatku jest poddawany przyśpieszonemu kursowi BHP dla początkujących krwiopijców. Gdy okazuje się, że Aśka Myszkowska, zwana Myszą, zmieniła stan żywotności i została wampirzycą, dziewczyna zaczyna się zastanawiać, co tu się właściwie odjaniepawliło i czy właściwie da się wrócić do poprzedniego funkcjonowania. Przecież obecność na zajęciach sama się nie zrobi, zaliczenia nie napiszą, a wszystko to na studiach, o zgrozo, DZIENNYCH! I jak tu powstrzymywać się w ogóle od zagryzienia nadopiekuńczej współlokatorki? I pozbyć stalkera z gniazda? Gdzie jest wizytówka specjalistki od BHP?

Na szczęście Sabinka Piechota nie takie rzeczy ze szwagrem po pijaku przy oblężeniu Sewastopola robiła! Co więcej, potrzeby nowo stworzonej wampirzycy okazują się idealną okazją do przeprowadzenia pewnych badań nad gatunkiem, przecież studenci przecież i tak są przyzwyczajeni do wypełniania kilometrowych formularzy, a krew w woreczkach dostarczy Edzio, znudzony, grasujący po polach czupakabra, znoszący różne znaleziska…. może niekoniecznie do domu, ale na pewno do przyjaciół. Ale o co chodzi z tym cholernym stalkerem Fryderykiem?

W świetle nocy to kolejna odsłona przygód nienormatywnych spod Wrocławia, skupionych wokół strzygi Sabiny. Tym razem do magicznej menażerii dołączają wampiry, tęskniące za blaskiem dnia, choć w sumie wcale nie muszą, bo zasadniczo są „tylko” uczulone na słońce. Zwariowane perypetie Myszy, starającej się dopasować dawny tryb życia do nowej rzeczywistości i znajomych, są cudowne i bliskie sercu każdego, kto starał się przetrwać na studiach, żywiąc się krwią lub nie – choć na pewno o niej marząc w przypadku bardziej złośliwych wykładowców.

Bohaterowie niezmiennie są naprawdę uroczy – przynajmniej ci, którzy mają tacy być – wszak nie sposób nie poczuć sympatii do Wefci, próbującej w kuchni odpowiednio zadbać o mieszkaniowego człowieka – ale gdzieś tam w głębi serca ten mój mały złośliwy typek zakochany w Sabince pragnąłby poświęcenia całej książki właśnie naszej ulubionej strzydze, a nie kolejnym dodatkom do towarzystwa z Brzegu. Nie żeby te dodatki były złe lub kiepsko napisane! Brońcie bogowie! Po prostu mam wrażenie, że lepiej bawiłabym się, obserwując sytuację li i tylko z punktu widzenia sarkastycznej Sabinki – ale może dlatego, że już mi dalej do studentów i z zasady nie lubię krwiopijców.

W świetle nocy stanowi na pewno doskonały początek przygody z nienormatywnymi dla tych, którzy ich jeszcze nie znają, bo nie ma szans, by nie pokochali standardowego Milenowego pierdolca i nie zapragnęli jeszcze więcej! Tylko jakby co, to ostrzegam, że Sabinka wciąga – i nie tylko pierniczki! Uważajcie też na nisko latające wampiry i ganiające samopas czupakabry!

 Milena Wójtowicz, W świetle nocy, wyd. SQN, Kraków 2024.

3 komentarze:

  1. O, nowa Milena!!!! Fajnie! A ja właśnie "Małą drakę..."
    Kisiel skończyłam, ale fajne! Chomik

    OdpowiedzUsuń