Pokazywanie postów oznaczonych etykietą necrovet. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą necrovet. Pokaż wszystkie posty

sobota, 9 sierpnia 2025

Nekro przedświąteczne

Wizyta w gabinecie weterynaryjnym w Zrębkach to zawsze obietnica, że przydarzy się coś mocno nietypowego – a to opętanie, a to ciekawe zwierzątko, a to smoki w okolicy... Kolejne dni stawiają przed Florką, Bastianem i Izą kolejne wyzwania i gdy za każdym razem wydaje się, że już „ciekawiej” być nie może, los mówi „Potrzymaj mi piwo” i wali z grubej rury...

Tym razem jednak zapowiada się spokojniej – w końcu nadchodzą Święta i nawet największym pesymistom humor się poprawia, gdy na zewnątrz zalega biały puch, a w powietrzu już niemal słychać dzwonki u sań świętego Mikołaja. Jednak już po kilku godzinach z białego nieskazitelnego śnieżku robi się szara breja, do pracy wstać trzeba, a nieoczekiwany gość pojawia się grubo przed Wigilią i przypomina wszystkim, że z rodziną to najlepiej na zdjęciu, a i to w środku, bo z boku cię wytną. Co więcej, sielskie stadło naszych ulubionych techników weterynaryjnych zakłóci współlokatorka, której przecież trzeba pomóc, bo jak to tak – za próg? W pracy też coraz bardziej interesująco – wprawdzie kotki, pieski, magiczne króliki czy inne takie to już standard, kiedy jednak na progu staje mocno naćpana elfka z jednym z najgroźniejszych stworzeń, robi się stresująco... Odrobina świętego spokoju? Nieee, w Zrębkach nawet wieszanie prania może doprowadzić do bardzo nietypowych odkryć!

Uwielbiam tę serię (jak zresztą dobrze wiecie) – choć sięgając po nią, wcale się tego nie spodziewałam. Cudowne nowe magiczne stwory to jeden z tych powodów – bo ja mam jak Florka – tuliłabym każde jedno: puchate, zębate, rogate... Bo wprawdzie wkurzam się (podobnie jak w prawdziwym życiu) na debili pozbawionych wyobraźni, ale i przekonuję, że Niemen miał rację – ludzi dobrej woli jest zdecydowanie więcej. Nasi bohaterowie może i mają swoje wady, ale są w tym wszystkim prawdziwi – czasami dostają po dupie, ale przynajmniej próbują zrobić coś dobrego. Tu każdy ma tę swoją szansę, jeśli tylko chce z niej skorzystać – i nie odnosimy wrażenia „słodkopierdzącości”, tylko wychodzi to kompletnie naturalnie. Zdziwiłby się też ten, kto oczekiwałby utartych schematów – ekipa z przyległościami wymyka się kompletnie wszystkim oczekiwaniom, a nam pozostaje tylko trzymać kciuki. No i czasami obgryzać paznokcie, bo wszystko nie zawsze kończy się tak, jakbyśmy chcieli. Kibicujemy każdemu (no dobrze, z drobnymi wyjątkami) i chcemy WIĘCEJ! I to jak najszybciej!

Joanna W. Gajzler, Necrovet. Pielęgnacja zwierząt (nie)ożywionych, wyd. SQN, Kraków 2025.

PS: Nie wiem jak, ale każda kolejna okładka serii jest coraz piękniejsza!

czwartek, 25 lipca 2024

Magiczne grzyby i inne takie...

Stęskniliście się za magicznym gabinetem weterynaryjnym, Ryśkiem, Bździągwą i Kreplem, a przede wszystkim za naszą ukochaną dwójką techników i ich nieumarłą pryncypałką? Tak, ja też! Zdążyłam się do nich już niesamowicie przywiązać i teraz łaknę ich kolejnych przygód i odkryć niczym kania dżdżu!

Z tym dżdżem to w sumie trafiłam, bowiem kolejny tom przygód Florki i ekipy rozgrywa się właśnie jesienią, a wiadomo, jak z tą porą roku bywa – może być cudowna, złota, gdy liście chrzęszczą pod nogami i pachną zamagazynowanym słońcem, a może być szara, ponura i niesłychanie dołująca. Pierwszą nasi bohaterowie pilnie wykorzystują, czy to na sympozja naukowe, czy na z dawien dawna wyczekiwany wyjazd w góry, a druga... A druga dopada ich sama, proza życia, gdy trzeba wstawać rano do pracy, walczyć z chorobą czy rozwikłać zagadkę niesłychanej wręcz aktywności zombie w okolicy.

Zbliża się wprawdzie Halloween, ale nikt się w Zrębkach nie bawi w przebieranki. Jednak kolejne osoby donoszą o dziwnych stworzeniach (dziwniejszych niż zwykle) w okolicy, z grobów wydają się powstawać ci, co powinni w nich leżeć, a w paczkomatach jakiś zwyrodnialec zatrzaskuje koty! A przecież w okolicy mieszka nekromantka... Co więcej, zaczyna ją odwiedzać bardzo nietypowe indywiduum z jeszcze bardziej nietypowym stworzeniem...

W sercu wszystkich zagadek tkwi lecznica, ale tam życie toczy się pozornie jak zawsze – Rysiek, niemagiczne zwierzaki potrzebujące adopcji, psianiołek Puder czy królik Tapczan o spojrzeniu godnym roli w Monty Pythonie. Do tego znajomość Florki i Bastiana się zacieśnia, choć fauna chyba coś mocno gryzie... Techniczkę kusi też krok w stronę, którą dotychczas uważała za zakazaną.... Jak to wszystko się rozwikła? Ano... niespodziewanie. Bo też wszystko dookoła wydaje się stawać na głowie.


Trzecia odsłona serii Necrovet absolutnie nie zawodzi. Radiografia bytów nadprzyrodzonych to nadal ta cudowna opowieść o magicznych stworzeniach oraz dobrych ludziach, którą pokochaliśmy od pierwszego rozdziału. Bohaterowie wprawie powoli dostosowują się do dziwnych sytuacji, jakie przyszło im przeżywać, ale nie obojętnieją. Wręcz przeciwnie, dojrzewają uczuciowo, odkrywając w sobie dosyć nieoczekiwane rzeczy. Wielkie też brawa dla autorki za przedstawienie tak trudnego tematu, jakim jest choroba psychiczna, i zrobienie tego w nielukrowany i niemedialny sposób. Szanuję.

Szanuję i czekam na kolejny tom – bo kto raz zajrzał do poczekalni gabinetu weterynaryjnego w Zrębkach, ten już zawsze pragnie tam powrócić.

Joanna W. Gajzler, Necrovet. Radiografia bytów nadprzyrodzonych, wyd. SQN, Kraków 2024.

niedziela, 25 lutego 2024

Oni mają smoki!

Już po przeczytaniu pierwszej części Necroveta bardzo chciałam, żeby powstała kontynuacja. Jak widać – czasami rzeczywiście zdarza się sytuacja z cyklu „Mówisz i masz”, a z okładki Metod leczenia drakonidów spogląda na nas tatzelwurm. Tak, tak, ten przyjemniaczek też przewinie się przez życie naszych bohaterów.

W lecznicy bez zmian – Rysiek wymaga regularnych zabiegów, kotki przybywają na zabieg jajeczny, czasami wpadnie elf z nazbyt żarłocznymi papugami... Jedno nieistotne z pozoru wezwanie może okazać się nader interesujące i skończyć eksmisją pewnego drakonida. W okolicy z wolna zaczynają się pojawiać właśnie... smoki! Choć mogłoby się wydawać, że rzecz powinna być pożądana, to jednak zbyt wiele gadzin w pobliżu może oznaczać nieliche kłopoty – a fakt, że zbierają skarby, to najmniejszy z nich. Nie chcecie bowiem dowiedzieć się, jak pachnie ich kał, a czego organoleptycznie doświadcza przybrana mama wiwerny Jagódki – i jej mąż, który zwekslował się na kanapę.

Jakby poród centaurydy i zjadający się nawzajem pacjenci nie byli jedynym zmartwieniem Izy, Florki i Bastiana, w lecznicy pojawia się też dawna pracownica konkurencyjnej kliniki. Czy ma coś wspólnego z nietolerancyjnym podejściem co poniektórych czy po prostu jest... lekko problematyczna? A może sęk tkwi w tym, że nie ona zaczyna tu mącić... Sytuacji absolutnie nie poprawia przepowiednia kota – familiarusa wiedźmy, którego duma została śmiertelnie zraniona. Co tu się właściwie dzieje?

Kolejna wizyta w magicznym gabinecie weterynaryjnym to znowu solidna porcja śmiechu, ale też i gniewu. Nie trzeba leczyć zwierząt nietypowych, żeby wiedzieć, że niektórym ludziom nie powinno się powierzać, nawet pchły, a autorka jeszcze o tym przypomina – i dobrze! Pod warstwą zabawnych perypetii Joanna Gajzler ukrywa też pytania o sens hodowli pewnych ras (ponownie – i bardzo dobrze!) i to, jak właściwie jest z tą naszą tolerancją. Lubię książki, które nie dość, że dostarczają mi mnóstwo rozrywki, to jeszcze skłaniają do przemyśleń, a seria Necrovet właśnie taka jest.

I wiecie co? I znowu nie mogę się doczekać dalszego ciągu! Chcę wiedzieć, jak rozwinie się relacja naszych techników, chcę wiedzieć, jakie stworzenie – po Bździągwie i Kreplu – przyjdzie im teraz ratować. Chcę się wzruszyć, zaśmiać i pomyśleć, a wszystko to dzięki lekkiej klawiaturze autorki. Jak to kiedyś wrzeszczał Kylo Ren – „MOOOORE!”.

Joanna W. Gajzler, Necrovet. Metody leczenia drakonidów, wyd. SQN, Kraków 2023.

środa, 20 września 2023

U magicznego weta

Przyznam, że nieco ostrożnie podchodziłam do tej książki, zwłaszcza po przeczytaniu wstępu - słusznie ostrzegającego przed przedstawianą w niej rzeczywistością weterynaryjną. Każdy, kto kiedykolwiek miał jakieś zwierzątko, doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że praca weta to nie tylko głaskanie kociąt i króliczków, ale przede wszystkim wykonywanie zabiegów od uciążliwych do niebezpiecznych i dla pacjenta, i dla człowieka (kiedyś pobieranie krwi u mojego naprawdę spokojnego dotychczas w gabinecie kota zakończyło się rozległymi ranami szarpanymi). Wiadomo też, że zwierzęta cierpią, przydarzają im się rozmaite rzeczy, a jeśli mam jakikolwiek trigger, jest nim właśnie krzywdzenie naszych braci najmniejszych. Za to likwidowałabym bez wyroku. No i właśnie w związku z tym zastanawiałam się, czy to aby pozycja dla mnie.

Tym bardziej, że Necrovet już w tytule ma Usługi weterynaryjno-nekromantyczne, a gabinet prowadzi nieumarła Iza. Do grona jej pracowników dołączają technicy Florka Kuna i faun Sebastian, dawniej specjalizujący się w IT. Niemal od razu okazuje się, że łatwo nie będzie, bo pierwszy przypadek Florki, wolpertinger, ptako-zając z imponującym porożem, jest wyjątkowo niechętny rozmaitym zabiegom, co kończy się poważnymi obrażeniami – i to nie u niego! Dalej będzie już tylko bardziej interesująco – mantykora z bólem zębów, podtrute wróżkowym pyłem psiaki, obcinanie pazurków, a w dodatku w okolicy działa konkurencja – może niekoniecznie nieuczciwa (choć właściwie...), ale na pewno bezdennie głupia i bardzo wrogo nastawiona. Biedna Florka, ofiara mobbingu w poprzedniej pracy, doprawdy nie ma pewności, czy na pewno sobie poradzi – w końcu codzienne szaleństwo niemal zapiera dech w piersiach, i to nawet w lecznicy weterynaryjnej! Ale w końcu od czego wspierający przyjaciele i rodzina? W takim przypadku nawet idioci, duchy, no i ta cała magia niestraszne!

Wbrew moim obawom, Necrovet czyta się po prostu rewelacyjnie. Autorka, sama będąca technikiem weterynarii, doskonale zna realia tej pracy (i jak na dłoni widać, że ją uwielbia), a w dodatku ma cudownie lekkie pióro i nawet sytuacje (nazwijmy je) triggerujące, choć bolesne, zostały tak umiejętnie napisane, że nie budzą u kogoś takiego jak ja chęci natychmiastowego zamknięcia książki. Postaci, choć scharakteryzowane głównie przez akcję i dialogi, nie są płaskie, jednowymiarowe, a w pełni oddane tak, by wywołać u nas wrażenie, że zajrzeliśmy do znajomych. Choć książka wydaje się zbiorem opowiadań, tworzy spójną całość, w której przewijają się fascynujące motywy przewodnie i jeśli czuję coś negatywnego, jest tym czymś niedosyt. Chcę więcej.

Chcę się dowiedzieć, dlaczego Iza jest tym, kim jest, chcę poznać inne magiczne istoty, jakie pojawiły się w tym świecie za sprawą nieudanego eksperymentu ekscentrycznego milionera, chcę jeszcze zobaczyć Bździągwę, chcę dowiedzieć się o innych akcjach fundacji Tomka, chcę, żeby Lipowska została ukarana! Chcę, aby nowy tom miał tak cudowne ilustracje, jak ta na okładce, dzieło Piotra Sokołowskeigo. Po prostu chcę WIĘCEJ!

Joanna W. Gajzler, Necrovet. Usługi weterynaryjno-nekromantyczne, wyd. SQN, Kraków 2023.