czwartek, 6 lutego 2020

Przybysz z innego świata...


Czasami do danej książki prowadzi dosyć specyficzna droga. Jako że nie przepadam za nowszymi pozycjami Stephena Kinga, nie zwracam już kompletnie uwagi na nowości jego autorstwa. W ten sposób przegapiłabym całkiem zacną powieść, w starych dobrych klimatach, które tak uwielbiam. Do sięgnięcia po Outsidera skłonił mnie serial, tak, ten z Benem Mendelsohnem, niespodzianka! Zaczęłam oglądać i chrzanić Benia (znaczy nie chrzanić, ale niemal od razu stał się wartością drugorzędną), wciągnęła mnie sama historia. A skoro na odcinki trzeba czekać, do księgarni marsz!

Jak to zazwyczaj u Kinga bywa, akcja rozgrywa się w niewielkim miasteczku, gdzie wszyscy znają wszystkich, choć na tyle dużym, by posiadać chociażby klub ze striptizem czy drużynę futbolową (choć w realiach amerykańskich to drugie jest chyba dość powszechne – poprawcie mnie, jeśli się mylę). Policja znajduje ciało małego chłopca, zgwałconego i zamordowanego. Sprawca był wyjątkowo nieogarnięty, a może lekkomyślny, skoro na miejscu zbrodni pozostawił odciski palców i płyny ustrojowe. Dodatkowo pojawiają się zeznania świadków. Wkrótce staje się jasne, że za wszystko odpowiada trener drużyny Flint City Golden Dragons – Terry Maitland.

Aresztowanie na oczach całego miasta i inne błędy proceduralne nie świadczą dobrze o policji, ale czego wymagać od detektywa, którego syn szkolił się u człowieka podejrzanego o tak obrzydliwą zbrodnię. Niestety, nawet wygadany adwokat Maitlanda nie może zaprzeczyć badaniom DNA. Sprawa robi się dziwna, bo trener twierdzi, że w czasie popełnienia zbrodni znajdował się w kompletnie innym miejscu i ma na to świadków! Co ciekawsze, rzeczywiście tak jest, na jaw wychodzi nagranie ze spotkania z popularnym pisarzem, w którym Maitland bierze aktywny udział. Jednocześnie wiarygodni mieszkańcy miasteczka utrzymują, że widzieli zakrwawionego trenera, zostawiającego samochód z całym mnóstwem śladów świadczących przeciwko niemu, kompletnie niezwracającego uwagi na to, jak dziwne może wydać się jego zachowanie – wyobcowanego, jak gdyby nie nierozpoznającego rozmówców… Zupełnie jakby Terry Maitland istniał w dwóch osobach… Co więcej, rodzinę ofiary ogarnia dziwne szaleństwo. Detektyw Anderson stawia sobie za punkt honoru wyjaśnienie tej niecodziennej sytuacji, gnębiony wyrzutami sumienia.


Jak zwykle u Kinga, znakomicie przedstawione jest samo miasteczko – mieszkańcy nakreśleni są czasami jednym czy dwoma zdaniami, ale przez wypowiedzi lub czyny łatwo możemy sobie wyobrazić całą małą społeczność, ze wszystkimi jej zaletami, choć i wadami – chociaż czasami autor nieco za bardzo wykorzystuje określone stereotypy (jak w przypadku Jacka Hoskinsa). Ostracyzm względem rodziny trenera może wydać się czytelnikowi przykry, ale jeśli zna się takie realia, nietrudno weń uwierzyć. Plotki, niemożność przejścia na drugą stronę ulicy bez spotkania kogoś znajomego, sieć zależności… Wszystko to jest niby drugorzędne względem głównego wątku, a jednak gdyby nie pokazano tego tak dobrze, czegoś by w powieści zabrakło.

Mamy codzienne życie, jak w Miasteczku Salem czy Smętarzu dla zwierzaków, które już wkrótce zostanie zakłócone przez coś nadnaturalnego, coś, co racjonalne umysły muszą odrzucić z założenia, a co jest jedynym rozwiązaniem tej zagadki. Gdyby był to odcinek Supernaturala, Sam i Dean rozwiązaliby zagadkę w pół godzinę, pozostały kwadrans poświęcając kolejnym smętnym gadkom w Impali. To jednak Stephen King, tu wszystko rozwija się powoli, acz bardzo konsekwentnie, zmierzając w stronę finałowej konfrontacji. I jak zawsze – zło u Kinga wykorzystuje to, co ukryte jest w nas samych, nasze lęki, pragnienia i uprzedzenia.

Outsider to doskonała lektura nie tyle dla miłośników horroru, co urban fantasy. Zabójca budzi przerażenie w kontekście swojej bezkarności i sprytu, tego, jak zaadaptował się do określonych warunków, krew nie leje się strumieniami. Tematem książki jest bardziej śledztwo niż groza (choć oczywiście tej nie zabraknie przy czytaniu opisów wyczynów antagonisty powieści), a ono – tocząc się zrazu dość leniwie - pozwala na snucie własnych teorii oraz kibicowanie tej lub innej postaci. Może nawet wielbiciele kryminałów daliby się skusić?

Stephen King, Outsider, tłum. Tomasz Wilusz, wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 2018.

2 komentarze: