niedziela, 12 lutego 2017

Ach te wiedźmy!

Po naprawdę fatalnym wznowieniu serialu po hellatusie, ale i kapitalnej anielskiej opowieści, sytuacja się zdecydowanie poprawiła. Znowu mamy MOTW, a teraz z potworami, które zawsze robiły dobre odcinki, żeby wspomnieć tu chociażby o Malleus Maleficarum. Przyznam, że trochę się bałam obecności Roweny, ale wyjątkowo mi ruda tym razem nie przeszkadzała.

Jedynym, czego mi w tej scenie brakowało, była przebitka na jakiegoś nieszczęśnika, wijącego się jak Dean bawi się laleczką.

Wręcz przeciwnie – pasowała do całej sytuacji, a bardzo podobało mi się powiązanie jej historii z historią Loughlinów. Miło wreszcie poznać trochę jej punkt widzenia, w końcu nie jest jedynie „tą złą wiedźmą” z Piekła rodem, mamusią Crowleya. Rozmowa z Deanem, a potem z Catrioną dała nam bardzo interesujący wgląd w przeszłość Roweny, która wcale nie była taka różowa, jakby się mogło wydawać. Opowieść o tym, jak pojawiła się na progu Loughlinów, jest opowieścią wyjątkowo smutną i sprawia, że człowiekowi robi się wiedźmy po prostu żal. Jasne, ma swoje za uszami, nadal jej nie znoszę, ale jest to informacja cokolwiek manipulująca naszym stosunkiem do postaci. Co więcej – równie ciekawą informacją jest ta, że to brytyjscy Ludzie Pisma stali za jej opuszczeniem Szkocji. Oznacza to, że w przypadku nieuniknionej konfrontacji, Winchesterowie będą mieli nieoczekiwanego sprzymierzeńca. Albo wprost przeciwnie. Jeśli Mary rzeczywiście zaangażuje się w działalność Anglików, bracia mogą nie chcieć się w to mieszać albo mogą chcieć jej pomóc. Teraz są winni Rowenie przysługę. Wprawdzie mowa jest o małej, jednak niewykluczone, że mogłaby ona przybrać taką nieoczekiwaną formę. Zaczyna mnie to ciekawić i mam tylko nadzieję, że nikt o tego drobnego szczegółu nie zapomni.

Doprawdyż doskonały dowcip :P

Zaskakuje mnie, jak bardzo potężna jest magia w ostatnich sezonach. Wprawdzie zawsze można było się spodziewać czegoś naprawdę dużego ze strony wiedźm, we wcześniejszych latach wszelkie magiczne sztuczki miały na ogół coś wspólnego z demonami i paktami. Od jakiegoś czasu już nie. Księga Przeklętych, Czarny Kodeks… Wielki Kowen, za którym tęsknię rozpaczliwie – czy ktoś jeszcze karmi tego malutkiego chomiczka w Piekle czy zginął zapomniany, kiedy dokonała się tam zmiana władzy? Tęsknię za koncepcją Wielkiego Kowenu, tak przy okazji. Nie wierzę, że odcięcie jednej głowy wiedźmiego towarzystwa i zglanowanie Baby Jagi załatwiło temat na dobre, wydaje się to raczej niemożliwe. Niezmiennie mam więc nadzieję, że do sprawy wrócimy, a na razie można rozkoszować się drobnymi przyjemnościami w stylu druidzkiej rodziny posiadającej księgę o niesamowitej mocy i dysponującej wieloma niezwykłymi zaklęciami… Bardzo okrutnymi zaklęciami.

Witamy pana Gale'a po raz trzeci w SPNie. Zaliczył ofiarę, zaliczył demona, teraz wiedźmę... :) Powinien dla odmiany następnym razem wystąpić jako anioł. 


Bracia przeszli przez wiele – Piekło, Apokalipsa, Czyściec i inne tego typu przyjemności, a jednak jeszcze się trzymają – czasem lepiej, czasem gorzej, ale dają radę, dosyć często przy wsparciu lokalnego businessu gorzelnianego. Właściwie żadne zagrożenie fizyczne nie daje im rady, bo jeśli zejdą, to ktoś jakimś cudem ich i tak wskrzesi (choć pytanie, który Żniwiarz w ogóle teraz zamieni z nimi choćby jedno zdanie po śmierci Billie). Jednak perspektywa utraty pamięci, mentalnego powrotu do stanu niemowlęcego, jest doprawdy przerażająca. Zemsta naprawdę doskonała. I tak, przerażenie bierze i dreszcz przechodzi, kiedy obserwuje się Deana recytującego do lustra zdania potwierdzające jego tożsamość, nawet jeśli chwilę wcześniej śmiało się z jego zaników pamięci w barze, prób nazwania lampy, a radość na widok Scooby’ego była radością zza czwartej ściany, bo wszyscy kiedyś widzieli memy porównujące Winchesterów i Gang Scooby’ego. Jensen jest aktorem wielkim, był w stanie to uciągnąć, zapewniając nam zarówno chwile łzawe, jak i radosne, jednak na pewno nie pozostawiające obojętnymi.

 Fani narzekali ostatnio na liczne rozmowy w Impali...? Będzie rozmowa w łazience!

Chyba jeden z najśmieszniejszych motywów w tym odcinku.


Łapki w górę, komu się przypomniało Yellow Fever i Dean oferujący, że zajmie się latarką :)

Niestety, znowu wracamy do koncepcji Samsell in Distress i naprawdę trochę mnie już szlag trafia, kiedy młodszy Winchester lezie jak ta sierota w pułapkę. Więcej – wiedzieli, z jaką magią mają do czynienia – dlaczego Rowena nie przygotowała mu hex baga, który przynajmniej częściowo ją blokował? Tak, nie zgłębiła Księgi, niemniej jednak bez wątpienia mogłaby ofiarować coś, co dałoby mu jakąkolwiek przewagę. A tak Sammy ma jak zwykle wyglądać uroczo, kiedy uderza w półkę z książkami i popisać się rozplątywaniem najbardziej skomplikowanych węzłów. To naprawdę staje się już powoli uciążliwe.


Niemniej jednak to chyba jedyna rzecz, którą mam do zarzucenia temu odcinkowi. Było bardzo smacznie i mam nadzieję, że trafi nam się jeszcze trochę wiedźm...


A w bonusie jeden z memów :)

Supernatural 12x11 Regarding Dean, scen. M. Glynn, reż. J. Badham, wyst. J. Padalecki, J. Ackles, R. Connell, V. Gale i inni.


6 komentarzy:

  1. Faktycznie, wcześniej wiedźmy pojawiały się bardzo okazjonalnie i zazwyczaj w towarzystwie demonów. Lubię magię i wiedźmowe wątki, ale akurat w SPN ich sposób przedstawienia nie przypadł mi do gustu. Ale miło, że rozwijają ten motyw.

    Karmena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No fajnie by było, jakby wrócili do Wielkiego Kowenu. To jest dobry przeciwnik, a nie brytyjscy Ludzie Pisma. I nie wyciągnięty z odwłoka.

      Usuń
  2. A ja Rowenę lubię.

    A w ogóle, Billie chyba umarła, aby aktorka mogła grać w Shadowhunters. Pojawiła się w ostatnim odcinku i chyba zostanie na dłużej. A w Supernatural już by tylko przeszkadzała w ożywianiu braci.

    Małe a głupie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech :/ to by się dało sensowniej rozegrać.

      Usuń
  3. Odcinek mi się podobał,z podobnymi zastrzeżeniami,co Tobie.Sam leci z bronią i trzeba go ratować,to raz.Coś za łatwo poszło z tymi niby potężnymi wiedźmami. Sceny z karteczkami urocze.
    Witamy pana Gale'a po raz trzeci w SPNie. - o,proszę, nie poznałam gościa.

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja go notorycznie widziałam w "Torn and Frayed", bo jest to jeden z moich najukochańszych odcinków.

      Usuń